Cheaterzy

4.3

3

Zapisek został znaleziony w trakcie przeczesywania publikacji prasowych pod kątem wycieków informacji, w sekcji „fikcja spod pióra naszych czytelników”, na łamach piątego wydania magazynu [UKRYTO], z roku 2019.

— Paweł…
— …
— Paweł!
— Co?!
— Nie odpowiedziałeś mi na pytanie: skąd wiedzieliście o znalezisku z wykopalisk?
— Nie sądzę, bym cokolwiek miał z odpowiedzenia na to pytanie.
— To przesłuchanie, które zadecyduje o twoim dalszym losie! Nie możesz…
— Obawiam się, że decyzja o… moim dalszym losie nie należy do was. To coś jak pojedynek ratlerka z rottweilerem. Pierwszy głośno szczeka, a drugi w tym czasie smacznie sobie drzemie, aż w końcu maluch go wkurwia. Wtedy okazuje się, że głośność bywa bardzo mylną wskazówką, która potem, piszcząc, ucieka z podkulonym ogonem, by się skryć i wylizać rany… Nie jestem tu po to, by udawać przerażonego czy łudzić was rozkoszą kłamstwa, że cokolwiek możecie mi zrobić, ale moja cierpliwość ma granice.
— Twój przyjaciel, Tomek, był innego zdania, wiesz? Młody chłopak, ale wygadany.
— Och! Doprawdy? Czyżby też wpadł na ten sam pomysł, co ja? Na to, że jesteście tak łatwowierni, iż można wam zagrać na nosach wymyśloną na prędko dezinformacją? Przyznam, że nie zrobiłem tego tylko dlatego, że mi się nie chciało.
— Pewnie… to tylko jedna wersja prawdy, ale skoro nie możemy uzyskać innej, będziemy musieli chyba na jej podstawie podjąć dalsze decyzje… no nic, szkoda tylko tego, że ty kogoś kryjesz, a ten ktoś… Och… wybacz, to tajemnica, nie powinienem jej…
— Autorytet wychodzi ponownie z błędnego założenia, a ty…
— Doktor Piesik… Pan doktor…
— W dupie mam to, jaki ktoś, kogo nawet nie znam, nadał ci stopień naukowy. Możesz się nim pochwalić na circle jerku z kumplami, jeśli sobą nie umiesz zabłysnąć. Jednakże niezdolnością do słuchania ze zrozumieniem świadczysz tylko o tym, jak niskie Autorytet ma wymagania zatrudnieniowe.
— Skoro tak, to chyba to byłoby na tyle… panie Pawle.
— Błąd po raz trzeci. Zakładasz, że dysponujesz wobec mnie jakąś władzą… Ha!
— Ochrona, proszę o…
— Konsola, zamknąć wszystkie drzwi w budynku, wyłączyć na piętnaście minut komunikację radiową w placówce oraz uśpić na piętnaście minut pozostały personel, oprócz pracownika znajdującego się najbliżej mnie.
— Co ty robisz?! Co ty, do jasnej cholery, wyprawiasz?!
— Nauczam. Konsola, przenieść tu Tomka.
— Jak ty to zrobiłeś?! Ochrona! Alarm! Alarm!
— Przymknij dupę, bo każe ci się wysrać gębą!
— To było niesamowite, panie Pawle!
— Jak widzisz, młodzian, Autorytet stosuje przestarzałe metody przesłuchań, które mogą u słabszych mentalnie lub chwilowo podatnych osób spowodować chęć dezinformowania. Gdy będziesz w polu kiedyś sam na misji wywiadowczej, będziesz robił to, co dzisiaj, czyli przyciągniesz uwagę Autorytetu, a następnie…
— Będę milczał i udawał wystraszonego, aż zechcą mnie przesłuchać, chyba że będą usiłowali zaaplikować mi preparat amnezyjny albo mnie zabić.
— Mhm. Co dalej?
— Dalej, panie Pawle, będę uczestniczył w przesłuchaniu jak… hm…
— Jak potulny baranek.
— Tak, jak potulny baranek i… będę odpowiadał na pytania prawdziwie, żeby chcieli mnie dalej przesłuchiwać, tak długo, bym mógł jak najlepiej ocenić, jak dużo o nas wiedzą i spróbować wykryć źródło wycieku informacji, a gdy ta możliwość się wyczerpie, usunę wszystkim pamięć tylko co do mnie… yhm… no i… usunę wszystkie ślady po mnie, a potem się stąd wydostanę.
— Teoria się zgadza, a i praktycznie zrobiliśmy prawie wszystko, więc myślę, że mogę ci udzielić ograniczonego dostępu do konsoli, żebyś nie narobił sobie kłopotu, i zobaczymy, jak ci pójdzie. Konsola, deleguj dostęp do Tomka na pięć minut, ogranicz do repozytorium abc… No dobrze. Działaj.
— T-to… teraz…
— Ślady.
— K-konsola, usuń wszystkie ślady, jakie zostawiłem w tym budynku i…
— Zdefiniuj to inaczej: „usuń wszystkie ślady i wspomnienia, jakie za sobą zostawiłem dzisiaj, a jakie mogą doprowadzić Autorytet do zidentyfikowania mojej osoby lub mojej grupy, włączając w to ślady i wspomnienia, jakie pozostawię za sobą w ciągu najbliższych pięciu minut”. Zacznij od anulowania.
— Konsola, anuluj. Konsola, usuń wszystkie ślady i wspomnienia, jakie za sobą zostawiłem dzisiaj, a jakie mogą doprowadzić Autorytet do zidentyfikowania mojej osoby lub mojej grupy, włączając w to ślady i wspomnienia, jakie pozostawię za sobą w ciągu najbliższych pięciu minut.
— Normalnie przy podstawowych repozytoriach, jak abc, nie ma takiej potrzeby, ale ze względów bezpieczeństwa za każdym razem, gdy używasz w komendzie odmiany słowa „wszystko”, musisz dokonać potwierdzenia.
— Konsola, potwierdzam… Dobrze, panie Pawle?
— Dostatecznie. Musisz wykuć na pamięć wszystko, czego cię do tej pory nauczyłem. Jeśli zapomnisz w polu takiego potwierdzenia komendy, nie zostanie ona wykonana. Nawet jeśli później ją wykonasz, jej znacznik czasowy będzie ograniczony do tamtego dnia, a oczywiście dzisiejsze dzisiaj nie będzie jutrzejszym dzisiaj.
— O-oczywiście, panie Pawle, bardzo panu dziękuję za wiedzę i cierpliwość, i…
— Zaraz się zarumienię… a tak na serio, mamy tutaj jednego człeka, który bacznie nas obserwuje i którym to trza się zająć.
— Nie wiem, kim jesteście, ale jeżeli cokolwiek mi zrobicie…
— Widzisz, Tomek, oto przykład mieszanych odczuć. Nie lubię tego faceta; szarżuje swoją iluzoryczną władzą i stopniem naukowym, który marnie świadczy o osobach, które go nadały, ale muszę… szczerze… przyznać, że teraz odczułem chyba prawdziwy szacunek do uporu tego człowieka. Jest kiepsko, wie, że możemy zrobić wszystko, w tym wysrać go przez gardło, nie rozumie, co się dzieje, ale… walczy do samego końca, więc… Konsola, uśpij pracownika Autorytetu najbliżej mnie i… dodaj mu kwalifikacje tresera tygrysów oraz spraw, żeby wszyscy współpracownicy o tym wiedzieli.
— Nie rozumiem, panie Pawle.
— Dobrze, bo gdybyś już teraz zrozumiał, oznaczałoby to, że jesteś za mądry, jak na swój wiek. Na koniec zagramy Autorytetowi trochę na nosie, skoro temu gościowi odpuściłem. Konsola, zamieść minione dziesięć minut mojego życia, dopóki nie opuszczę tego budynku, na łamach popularnego magazynu o fikcji literackiej w formie bez narracji, z bohaterami o imionach innych niż nasze. No, Tomku, czas na nas. Przenoś.
— Konsola, przenieś mnie i pana Pawła, który jest w tym pomieszczeniu i właśnie zapalił papierosa, na rynek miasta.

Jak dotąd, Autorytet nie zdołał określić, czy powyższe treści odnoszą się do prawdziwego zdarzenia, aczkolwiek informacja o istnieniu Autorytetu, nawet w postaci fikcyjnej, stanowi niedopuszczalne ryzyko zdekonspirowania organizacji i dlatego wymaga przeprowadzenia gruntownego dochodzenia, by ustalić kto i z jakich pobudek stworzył opowiadanie.

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 License